fb Wirtualny spacer
22 lipca 2016

Sukces teamu Kowal Extreme Off-Road

Śmigielski team Kowal Extreme Off-Road na początku lipca wystartował w legendarnym największym europejskim rajdzie Drezno – Wrocław zwanym europejskim Dakarem.

Rajd organizowany jest od 1994 r. na terenach europejskich poligonów. Tegoroczna edycja odbyła się w dniach 2-9 lipca na terenie 3 polskich poligonów – Drawsko Pomorskie , Borne Sulinowo i Biedrusko. Obok siebie ścigały się zarówno motocykle, quady , ATV  SVV, samochody jak i ogromne ciężarówki  z Polski , Niemiec , Francji , Bułgarii i innych krajów europejskich. Team Kowalskich startował w klasie samochodów ekstremalnych . Do przejechania było w  sumie ok. 1800 km. 

- Pojechaliśmy na ten rajd trochę na wariackich papierach - relacjonuje Sławomir Kowalski - Prace w warsztacie trwały  do ostatnich chwil przed wyjazdem . Zmieniliśmy silnik w naszym aucie na mocniejszy, ale nie było już czasu aby go przetestować . Jechaliśmy pełni obaw, tym bardziej ze były to pierwsze zawody w tym sezonie . Zaczęliśmy w Drawsku Pomorskim w sobotę 2.07 . Do przejechania było ok. 315 km w dwóch etapach. Niestety, tak jak się obawialiśmy, zaczęły się problemy – spadł pasek od wspomagania i uszkodził uszczelniacz silnika na 96 kilometrze. Awaria wykluczyła nas z dalszej jazdy , na domiar złego dostaliśmy taryfę za nieukończenie etapu, co w rezultacie przyniosło 10 godzin straty do pierwszej załogi. Kolejny dzień już „naprawieni” wyruszyliśmy na trasę - do przejechania było ok. 250 km. Znowu dopadła nas awaria - tym razem sprzęgło. Byliśmy załamani, bo  oznaczało to dla nas koniec rajdu. Wróciliśmy na bazę – tam okazało się, że jednak zdołamy się „naprawić”. Kolejny dzień nieudany, ale najważniejsze że jedziemy dalej . Prace trwały całą noc i do 3 etapu wystartowaliśmy już pełni nadziei (z ostatniego miejsca), ze może to już koniec awarii . Tym razem się udało i ok. 220 km etap skończyliśmy na pierwszym miejscu! Walka trwała  dalej – kolejne 3 dni, już bez większych niespodzianek, skończyliśmy na drugim miejscu. Powoli, mozolnie wspinaliśmy się wyżej w klasyfikacji generalnej . W czwartek przenieśliśmy się na poligon w Biedrusku . Tu postanowiliśmy walczyć „na maxa”. Ten poligon znamy, lubimy jeździć na takim błotnisto wyboistym terenie. W piątek etap nocny – ok. 60 km, bardzo trudny, dużo ekip ma problemy z jego przejechaniem. Nas też pech nie opuszcza – pękł nam wąż od układu kierowniczego. Naprawiliśmy się na trasie, ale cenne minuty uciekły. Kończymy etap gdzieś na końcu. Nadchodzi sobota – ostatni dzień rajdu . Za dzisiejszy dzień jest osobny puchar – pamięci Klausa Leihenera - twórcy rajdu Drezno-Wrocław. Organizator na odprawie poinformował nas, że będzie to najtrudniejszy etap. Startowaliśmy z końca stawki. Naładowani pozytywną energia i wolą zwycięstwa  dosłownie fruwaliśmy nad poligonem w Biedrusku . Udało się, z ponad godzinną przewagą zwyciężyliśmy i zdobyliśmy Puchar Klausa Leihenera! W klasyfikacji generalnej awansowaliśmy na 4 miejsce!. W klasach samochodów  do 3,5t wystartowały 4 polskie załogi tworzące Poland Squad . Znaleźć się w tak zacnym gronie to dla nas duże wyróżnienie.

Polskie ekipy dominowały w prawie każdej klasie, dlatego bardzo często rozbrzmiewał  Mazurek Dąbrowskiego. - Było to bardzo wzruszające. Jesteśmy szczęśliwi, że i dla Nas znalazło się miejsce w tym gronie – powiedział Sławomir Kowalski. Jak przyznają, Rajd Rally Breslau na pewno zagości na stałe w ich kalendarzu.

Poniżej zdjęcia z wydarzenia. Autorami są Joanna Kowalska i Sandra Biegun.

 

 

Zaadoptuj mnie Szkolenia dla przedsiebiorców Romantyczne Trasy Rowerowe Infrastruktura i środowisko Plastiki
fundusz spójności Szkolenia Komputerowe Fundusze Rządowy Funduszu Inwestycji Lokalnych